Pewnie zastanawiacie się, gdzie byłam jak mnie nie było. W świecie realnym. Nastąpiło trochę zmian w naszym życiu, przewartościowalismy sobie trochę nasze (nie)poukładane życie i jesteśmy z (nie)mężem na urlopie. Tak, bo ja też wzięłam sobie urlop bezpłatny od pisania.

Mój blog skończy za niecałe dwa miesiące rok, a ja włożyłam w niego wiele serca, rozumu i nadziei. Nie od dziś wiecie, że lubię pisać o rzeczach ważnych, mniej ważnych lub niekoniecznie ważnych. Moje serducho związane jest z tym miejscem, bo chciałam zrealizować swoje marzenia, poczynając właśnie od tej strony.

Czy je zrealizowałam? I tak, i nie. Blog był moim prezentem urodzinowym, a ja w końcu znalazłam miejsce, żeby się uzewnętrznić i mieć nadzieję na to, że moja pisanina w Was wzbudzi emocje. Mam kilku stałych czytelników i dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną od samego początku. Czy cel został osiągnięty? Nie wiem. Te pytanie trzeba kierować do Was.

Problemy się zawsze zaczynają, gdy z osoby anonimowej stajesz się osobą publiczną. Musisz zdać sobie sprawę, że na blogu długo nie zostaniesz anonimowym duszkiem, a znajomi lub prawie (nie)znajomi będą mieć uwagi, że urągasz komuś i jego uczuciom. W pewnym momencie zwieszasz palce nad klawiaturą i zastanawiasz się co możesz napisać lub (nie)napisać. Pamiętaj, że nie wszystko jest czarno-białe, tylko w kilkuset odcieniach szarości.

Najgorszym aspektem mojej aktywności na blogu są domysły o kim piszę, do kogo i dlaczego. Moje wszelkie listy, czy wypowiedzi na tematy ogólne niekoniecznie mają dotyczyć mojego ex męża. Ten rozdział zamknęłam i nie widzę powodu, żeby do niego wracać, nawet jeżeli poruszam tematy związane ze związkami, relacjami pomiędzy byłymi małżonkami czy relacjami z partnerkami ex męża. Są to tematy życiowe, które się porusza bez względu na stan cywilny. Przykro mi, że odbierane jest to osobiście, ale nie mogę nic poradzić na czyjeś odczucia.

Chcąc odpocząć od tych trudnych spraw i sprawdzić się w innej strefie napisałam bajkę, z której mam satysfakcję i jestem dumna. Natchnęły mnie do tego moje dwie córeczki i myślę, że jak na pierwszy raz mam czym się pochwalić. Nie wkleję jej tutaj, musicie obejść się smakiem, ale czuję, że to nie ostatnia moja próba pisarstwa, bo dosyć nieźle wyszło. Kto wie? 😉

A co tam u Was słychać po tak długiej przerwie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *