Dawno mnie nie było. Potrzebowałam czasu dla siebie i swojej rodziny, a i pojawiła mi się lista celów na lodówce do zrealizowania i z każdym dniem się wydłuża.

Potrzebowałam tego czasu dla dzieci. Młodsze jest na etapie uczenia się wszystkiego, papugowania moich zachowań i telefon jest obok. Wieczorem jestem zwyczajnie zmęczona, bo moja dwulatka jest mega absorbująca i minęło trochę czasu od ostatniego wpisu.

Ze starszą spędzamy razem te kawałki wieczoru, kiedy Młodsza śpi, te chwile są dla niej ważne, bo wie, że jestem dla niej na wyłączność. Nie mogę w dzień poświęcić jej osobnych chwil z wiadomych powodów.

Wyjście do supermarketu wydaje mi się ostatnio  megawakacjami, a wolne chwile dla siebie mam po 23.00. Nie potrafię utrzymać otwartych oczu, a znana jestem z tego, że pochłaniam 12-14 książek miesięcznie. Do dnia dzisiejszego od początku lutego jestem na 23% zawartości książki, w co nie mogę uwierzyć do tej pory.

Wszystkiego nie ułatwia fakt ustawiony grafik pracy (nie)męża, który nie jest łatwy, ciężko logistycznie go ogarnąć, a i bywa, że nie ma go trzy dni w domu.

Jestem zmęczona, zła i sfrustrowana. Nie mam czasu dla siebie, na moje przyjemności i na moje założenia, ale wiem, że warto dla tych dwóch moich niesfornych córek. Nieważne jak będę na nie wkurzona; wiem, że ostatnimi słowami jakie usłyszą ode mnie na koniec dnia to ‘Kocham Cię’.

W trudnych momentach pomyśl, że te nieznośne życie do ogarnięcia to Ty stworzyłaś, a czasy, gdy będziesz niezastąpiona szybko miną. Teraz masz czas na stworzenie więzi z dzieckiem na całe życie, a od Ciebie zależy jak to będzie wyglądać.

Miłego wieczoru <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *