Zima w pełni, -13 na termometrze. Dzieci cieszą się na widok śniegu, a w wynajmowanym mieszkaniu 12 stopni, bo spece od wszystkiego (konserwatorzy przydzieleni do mieszkania) od tygodnia robią kaloryfer, który padł. ‘Robią’, jeżeli można nazwać przyjście i przyglądanie się kaloryferowi przez pół godziny, po czym rozłożenie rąk. Informuję, że pomodlić to się można w kościele, nie do kaloryfera. Słyszę ‘jutro’.

Jutro było tydzień temu. I to było względnie śmieszne, bo tydzień temu było trochę na plusie. Telefon dzień w dzień, żeby przyszli i obietnica kolejnego ‘jutro’. Ale przyszły minusowe temperatury i względnie przestało być śmiesznie, stało się irytujące. Dzielnie jednak się trzymałam, i dzwoniłam nadal, mając nadzieję, że przed weekendem usterka zostanie usunięta.

Nie została. Przyszły mrozy i to dość ostre, bo minus trzynaście to można trochę zmarznąć. Człowiek się pociesza, w poniedziałek chyba już usuną. Tym bardziej, że bez ogrzewania wydało się, że na domiar złego nie tylko padł kaloryfer, ale wieje z okien, a w mieszkaniu bocznym w którym mieszkam, żaden sąsiad mnie nie dogrzeje. Dzwonię dzielnie i słyszę ‘jutro’. Ciekawe, czy dzielni konserwatorzy mają dzieci i pozwoliliby na to, żeby marzły.

Wściekła zadzwoniłam, odbyliśmy poważną rozmowę, mieli przyjść. Nie dotarli, chyba dzisiaj trwa do jutra, a jutro będzie futro. Gdy przykładowo ja nie płacę za rachunki, dostaję upomnienie. Muszę się wywiązywać ze swoich zobowiązań, bo poniosę za to konsekwencje.

Jedyną moją nadzieją jest skarga. Bo może wtedy super spec uświadomi sobie, że musi wywiązać się z umowy jaką zawarł w swojej pracy, która zobowiązuje go do usuwania awarii w mieszkaniach, takie jak moje. Bo mój telefon, ludzki telefon, chcący poruszyć jego sumienie, że mam zimno w mieszkaniu i małe dziecko w domu, nie poruszył. Szkoda panie majstrze, że to Pan teraz nie siedzi w zimnym mieszkaniu i nie zastanawia się, dlaczego ktoś leci sobie z Panem w trąbę. Nie jestem mściwa, ale cholernie byłoby mi przyjemnie, żeby spotkało Pana to samo.

Może jutro potrwa do kolejnej zimy. Może to potrwa. Może zrobią to jutro, a może za trzy miesiące. Może, może, może. Jeżeli nie jesteś w stanie czegoś wyegzekwować, bądź nieustępliwa. Jeżeli za to płacisz, wymagaj choćby minimum. Jeżeli nie możesz czegoś wyegzekwować, uderz wyżej. Bo to niedopuszczalne, żeby ktoś robił ci łaskę, jeżeli to jego zasrany obowiązek.

Mieliście podobne sytuacje? Jak sobie z nimi poradziliście?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *