W pewnym momencie swojego życia musiałam zdecydować jak potoczy się moje życie, jak będzie ono wyglądało dalej i jak je poukładam na nowo. I super, kiedy w sytuacji rozstania dwóch osób nie ma dziecka. Mówimy sobie ‘bye’ i każde rozchodzi się w swoją stronę.

Inaczej to niestety wygląda jak to dziecko już jest. W takiej sytuacji wiem, że moje życie jest związane z osobą trzecią i nie mam wpływu na jego decyzje. W idealnym świecie wypracowuje się kompromis i się tego trzyma.

Lecz idealny świat nie istnieje, a ja wciąż zmagam się z nieporozumieniami i niespełnionymi oczekiwaniami dotyczącymi mojego dziecka. Nie jestem jednak w stanie wpłynąć na decyzje kogoś z kim od dawna nie mogłam się dogadać i pozostaje mi… zacisnąć zęby.

Jestem osobą, która powie to, co myśli, a przez to niekoniecznie jestem super lubiana. I mi to pasuje. Staram się być w porządku i jeżeli nawalę, możesz być pewien, że przyznam to, chociaż nie jest to dla mnie proste.

Jednak, gdy ktoś mnie ciągle zwodzi, mami, daje obietnice bez pokrycia, nie dogadam się z taką osobą. Nie lubię takich ludzi i nie akceptuję traktowania mnie ani mojej rodziny w taki sposób. Prowadzi to do narastających konfliktów, często przez drugą osobę zamiatane pod dywan.

Zazdroszczę osobom, które potrafią dla dobra dziecka się porozumieć, a tato wie co znaczy być rodzicem mimo rozstania. Zazdroszczę kobietom, które mają o czym porozmawiać ze swoim byłym partnerem, a jego nie przerasta rzeczywistość. Z moim ex nie żyjemy w równoległych światach 😉

Nie jestem z tym sama. Mam bliskich, którzy mnie wspierają i służą dobrym słowem. Ponadto jestem dorosła i wiem, że kolejne rozczarowanie jest oczywiste, a ludzie pokroju mojego ex nigdy nie ewoluują. Żal mi jednak córki i nie wiem jak tłumaczyć zachowanie ojca. Kłamać? Nabrać wody w usta? Może stosować półprawdę?

Nie wiesz, co Cię czeka. Nie wiem, czy rozstaniesz się z ojcem swojego dziecka, czy może będziesz z nim żyć długo i szczęśliwie. Ale wiem jedno – jak będziesz chciała mieć z kimś dziecko, to najpierw zdejmij różowe okulary, bo możesz znaleźć się na moim miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *