Od ponad tygodnia nic innego nie robię jak od rana śledzę wiadomości, a mój poziom ciśnienia wzrasta trzykrotnie powyżej normy. Próbowałam napisać coś lekkiego, lecz gdy zasiadam nad klawiaturą wydaje mi się, że mój tekst jest infantylny w stosunku do sytuacji w kraju, a zaśmianie się jest conajmniej nie na miejscu.

Nie jest! Mam potrzebę odcięcia się chociaż na kilka godzin od newsów, a dymiąca głowa musi mieć czas na odetchnięcie od powagi sytuacji. Nie chcę już pisać ani o aborcji, ani o moich przekonaniach politycznych. Zmęczyłam się na tyle, żeby tego nie robić.

Co zaś robię, jak nie śledzę artykułów, nie komentuję i nie tracę czasu na dyskusje? Oddycham. Spędzam czas z bliskimi. Patrzę na moje dzieci i staram sobie uświadomić, że czas płynie dalej, bez względu na sytuację. Dzieci żyją jak do tej pory, dniem dzisiejszym i są szczęśliwie nieświadome. To (nie)mąż musi znosić moją frustrację. Dzielny z niego człowiek 😉

Świat obok mnie płynie życiem rodzinnym, a ja zaginęłam w dolinie strajku. (Nie)mężu drogi mój, jak będziesz to czytał, to wiedz, że dziękuję Ci za cierpliwość do mnie. Że każdego dnia mi powtarzasz, że z Tobą kłócić się nie muszę, bo masz takie samo zdanie, chociaż i tak będę to robić. Za to, że bierzesz moje frustracje na klatę i nie marudzisz, gdy musisz po raz kolejny mnie stopować.

Mam to szczęście, że mój (nie)mąż to nie tylko moja miłość. To też przyjaciel, na którym mogę zawsze polegać, nieważne co się wydarzy. Nieważne, czy ja nawalę, czy nawali on, jesteśmy dla siebie wsparciem. Potrafimy się śmiać, kłócić, godzić, ale też bywamy bezkompromisowi. Mimo, że mijają lata, ja jestem wciąż tak samo zakochana jak na początku związku. To on równoważy moją pokręconą stronę osobowości, a ja sprawiam, że nie jest nudny 😉

Każdej z Was życzę takiego związku. Też macie to szczęście? Miłego wieczoru w ten dziwny czas :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *